Recenzje - "Facet mojej żony"

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

„W monodramie "Facet mojej żony" mamy z kolei portret mężczyzny. Zdanowska pokazuje tak zwanego
prostego człowieka, bohatera pojawiającego się w prozie Marka Nowakowskiego i Kazimierza Orłosia czy
wczesnych filmach Krzysztofa Kieślowskiego, jakiego najczęściej widujemy w dokumentach czy reportażach,
z reguły z butelką piwa w ręku, traktowanego jako element pejzażu. Tymczasem autorka stara się pokazać jak
funkcjonuje i dlaczego jego życie ułożyło się tak, że to inni dyktują mu warunki. Jest blisko bohatera, opowiada
jego historię szczegółowo, wbrew trendom do skrótu, montażu i efektownych puent.” /„Teatr moralnego
niepokoju” Kalina Zalewska, jurorka Komisji Artystycznej 18. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie
Polskiej Sztuki Współczesnej, e-teatr.pl, 18-01-2012/.
„Spektakl jest wyciszony i ascetyczny. (…)Bardzo spokojny i oszczędny styl gry w połączeniu z minimalistyczną
scenografią i kameralną salą, wytwarzają niemal intymny nastrój spotkania.(…) głos w debacie na temat, który
wielu żywo interesuje i bezpośrednio dotyczy.” /”Kryzys męskości?”, Agata Łuksza, Nowa Siła Krytyczna, 16-
12-2011/
„(…) Na scenie Stołecznego Centrum Edukacji Kulturalnej, gdzie gościnnie gra swoje spektakle Teatr Młyn,
dystans dzielący aktora od pierwszego rzędu wynosi parę metrów. Owa bliskość została wpisana w scenariusz
spektaklu: jest warunkiem jego udanej realizacji. Nie dziwi, że reżyserka, jak doświadczyłam na premierze,
stara się dbać, aby pierwsze rzędy widowni były zawsze zajęte. Widz i aktor – spowiednik i spowiadający się
– znajdują się możliwie blisko siebie, ale nie przekraczają dzielącej ich granicy. Wyniku spowiedzi nie podaje
się do publicznej wiadomości – pozostaje ona tajemnicą. A co najważniejsze: to nie widownia wzywa postać
do składania zeznań, to postać wychodzi do nas – wyczekująco ukrytych w mroku widowni/konfesjonału – aby
podzielić się z nami swoją winą.( …) /„Notatki po premierze”, Zofia Smolarska, Teatrakcje.pl/

„W monodramie "Facet mojej żony" mamy z kolei portret mężczyzny. Zdanowska pokazuje tak zwanego prostego człowieka, bohatera pojawiającego się w prozie Marka Nowakowskiego i Kazimierza Orłosia czy wczesnych filmach Krzysztofa Kieślowskiego, jakiego najczęściej widujemy w dokumentach czy reportażach, z reguły z butelką piwa w ręku, traktowanego jako element pejzażu. Tymczasem autorka stara się pokazać jak funkcjonuje i dlaczego jego życie ułożyło się tak, że to inni dyktują mu warunki. Jest blisko bohatera, opowiada jego historię szczegółowo, wbrew trendom do skrótu, montażu i efektownych puent.”

„Teatr moralnego niepokoju” Kalina Zalewska, jurorka Komisji Artystycznej 18. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej, e-teatr.pl, 18-01-2012


„Spektakl jest wyciszony i ascetyczny. (…)Bardzo spokojny i oszczędny styl gry w połączeniu z minimalistyczną scenografią i kameralną salą, wytwarzają niemal intymny nastrój spotkania.(…) głos w debacie na temat, który wielu żywo interesuje i bezpośrednio dotyczy.”

”Kryzys męskości?”, Agata Łuksza, Nowa Siła Krytyczna, 16-12-2011


„(…) Na scenie Stołecznego Centrum Edukacji Kulturalnej, gdzie gościnnie gra swoje spektakle Teatr Młyn, dystans dzielący aktora od pierwszego rzędu wynosi parę metrów. Owa bliskość została wpisana w scenariusz spektaklu: jest warunkiem jego udanej realizacji. Nie dziwi, że reżyserka, jak doświadczyłam na premierze, stara się dbać, aby pierwsze rzędy widowni były zawsze zajęte. Widz i aktor – spowiednik i spowiadający się – znajdują się możliwie blisko siebie, ale nie przekraczają dzielącej ich granicy. Wyniku spowiedzi nie podaje się do publicznej wiadomości – pozostaje ona tajemnicą. A co najważniejsze: to nie widownia wzywa postać do składania zeznań, to postać wychodzi do nas – wyczekująco ukrytych w mroku widowni/konfesjonału – aby podzielić się z nami swoją winą.( …)

„Notatki po premierze”, Zofia Smolarska, Teatrakcje.pl